Dawne Pozogi

W miejscu współczesnych węgrzcańskich pastwisk zwanych Pozogami, w średniowieczu szumiała puszcza niepołomna, dochodząca wzdłuż prawego brzegu Wisły aż pod sam Kraków. Z zachowanych dokumentów wiemy o gajach dębowych porastających okolice Wżarów (obecnie Wzorów), Dębinie w Kokotowie, dębowym lesie Kwaśnica w Podłężu, licznych olszynach w miejscach najbardziej podmokłych. Podobny charakter puszcza musiała mieć więc i na pobliskich Pozogach – porastały je zapewne łęgi i gaje, głównie olchowe i dębowe.

W bliżej nieznanym czasie w średniowieczu (zapewne najpóźniej w XIV wieku) ten fragment puszczy został wypalony i przekształcony na pastwiska. Zachowana nazwa Pozogi jest więc pamiątką po tym zdarzeniu. Pierwszą historyczna wzmiankę o Pozogach odnalazłem w dokumencie z 1570 roku opisującym spory pomiędzy klasztorem w Staniątkach a Grzegorzem Branickim, starostą Niepołomskim. Wśród opisywanych w nim wielu szkód i przykrości czynionym przez starostę klasztorowi i jego poddanym, pojawia się zarzut że „ochmanowianom i węgrzczanom i innym poddanym klasztornym na pozogach i w Bobrowey i na ynszych miejsczach na grunciech klasztornych broni wolney pasecz dla pożytku własnego”. Podejmowane przez starostę próby utrudnienia korzystania z Pozóg przez klasztor, mogły się wiązać z zachowaną jeszcze w XVI wieku tradycją, że stanowiły one kiedyś część puszczy i były własnością królewską. Jak można się domyśleć, starania Branickiego do niczego nie doprowadziły, a Klasztor obronił prawo – zarówno swoje jak i swoich poddanych – do pastwiska.

Kolejne wzmianki o pastwisku pojawiają się pod koniec XVIII wieku w tzw. Metryce Józefińskiej:

„pastwisko Pozogi zwane (…) To pastwisko częścią na wielkich bagnach (jest) i częstemu zalaniu wód osobliwie z Wisły podpadłe jest. Na tych Pozogach pastwiska gromady Wielkich Węgrzec, Podłęża, Zakrzowa i Ochmanowa wspólnie swoje bydło pasają i jest gatunku podłego”.

Pastwisko miało zajmować wówczas około 83 hektarów. Od północy pastwisko odgraniczone było od Grabia starorzeczem Wisły – obecnie w tym miejscu znajduje się żwirownia Gruczyn. O wschodu graniczyły z łąkami Podłęża : Tarnawą, od zachodu łąkami Piasecznymi i Studzienicą, od południa z zakrzowskimi piaskami. Źródła bijące od zakrzowskich piasków i pagórków wpływały w pastwisko, potęgując zabagnienie tego płaskiego, prawie bezodpływowego terenu i tworząc na środku olbrzymie szuwary. Przy zakrzowskich pagórach, ale już na terenie pastwiska, znajdował się ostatni pagórek – skalny ostaniec, otoczony bagnem, spod którego tryskało silne źródło o ponoć leczniczych właściwościach. Wg podań ludowych właśnie w tym miejscu, zwanym Studzieńcem lub Źródleńcem, kiedyś znajdował się kościół, który z powodu przekleństwa zapadł się pod ziemię.

Zasięg pastwiska ok 1780 roku (na zielono) na tle współczesnego zdjęcia satelitarnego przedstawia poniższa mapa :

Pozogi

Ciemniejszym zielonym zaznaczono współczesny zasięg pastwiska sołeckiego Węgrzc Wielkich.

Ok 1800 roku wybucha kolejny spór o Pozogi – tym razem pomiędzy klasztorem a poddanymi. Klasztor w Staniątkach przekopuje północną część pastwiska rowami, a osuszone fragmenty przemienia na grunty orne i łąki. W piśmie do Cyrkułu Bocheńskiego w 1804 roku, węgrzcanie żalą się, że „pastwiska gromadzkie klasztor Staniątecki gdzie są w pagórkach obsiewa y zbiera, niziny tylko bagniste y błotniste które Wisła przez wylew wody zmula dla użytku bydła gromadzkiego zostawia, na którym żadnym sposobem paść bydła nie można więzgnie (tj. grzęźnie) i zdycha„. Pod pismem podpisują się 3 krzyżykami niepiśmienni wtedy Węgrzcanie:  Bartłomiej Jakubiec – wójt, Franciszek Jaworski i Michał Krzysztofek – przysiężni, Wincenty Marchewka, Jan Woytysko, Jędrzej Fornal, Alexy Kot, Benedykt Kudeła. W piśmie znajduje się też informacja, że w 1803 roku Wisła trzykrotnie zatopiła i zamuliła niżej położone cześć pastwiska, a wyżej położone są niedostępne bo zaorane, stąd „tak z bydła roboczego, rogatego i innego nie mają go kędy popaść, Gromada się całkiem wyniszczyła„.

Niestety wieś nie posiadała pisemnych dowodów na własność pastwiska, a jedynie tradycję wielowiekowego użytkowania pastwiska. Klasztor staniątecki kontrował ponadto, że gromada posiada już 2 pastwiska które jej powinny wystarczyć. Były to : „Dąbrowy” i „pod Dębrowie” (obecnie Dąbrowy porasta las, a na Pod Dębrowiu stoi gimnazjum i stadion Węgrzcanki). Stąd też po wieloletnich bataliach sądowych, sąd ostatniej instancji orzekł w 1822 roku, że do gromady należy tylko ok 40 mórg i to w bardziej bagiennej części pastwisk. Z jednej strony gromada otrzymała wreszcie urzędowe potwierdzenie własności części pastwisk, z drugiej – utraciła możliwość użytkowania pozostałych 3/4 terenu, zwanych od tego czasu Pozogami Klasztornymi.

Mogłoby się wydawać, że gromada powinna się pogodzić się z wyrokiem, ale nic bardziej mylnego. Niejaki Jaworski, deputowany reprezentujący Węgrzcan, nie bacząc że wyrok jest ostateczny, „władze daremnie nowymi przedstawieniami trudził„, a po nieustannych ustnych i pisemnych napomnieniach trafił nawet do aresztu. W 1846 roku miała miejsce rabacja galicyjska, a w 1848 roku nastąpiło zniesienie poddaństwa, co ponownie dodało odwagi kmieciom. W marcu 1849 zjednoczone gromady Węgrzc Wielkich, Zakrzowa, Podłęża i Ochmanowa „gwałtem wpadły” na część Pozóg należących do Benedyktynek, i przez ponad rok grunta orne i łąki „końmi i bydłem wszelkiego gatunku wypasały i tratowały„, a mostki nad strugami przepływającymi przez Pozogi „poburzyły„. CK Urząd Cyrkularny w lecie 1850 roku musiał wezwać gromady do odstąpienia od pastwiska i do naprawy szkód. Zagroził, że jeżeli będzie taka potrzeba, nawet pod „asystencją wojskową” zostanie to na gromadach wymuszone, a urzędnicy gromadzcy skierowani do postępowania karnego. Kmiecie węgrzcańscy tym razem jeszcze nic nie wskórali.

W 1866 roku 9 osób z Węgrzc, Podłęża i Zakrzowa (po 3 z każdej gromady) pojechało do Wiednia by jeszcze raz powalczyć o Pozogi. Chłopi zostali dopuszczeni do audiencji przed samym cesarzem Austrii Franciszkiem Józefem I, „tam długo mieli posłuchanie, pokazowali mapy i inne papiery Najjaśniejszemu Panu, i ten im powiedział że na miejscu będą mieć sprawiedliwość.” Gromady po powrocie robiły „wielkie składki na koszta w tej sprawie” i postanowiły wspólnie powstrzymać się od jakiejkolwiek pracy na rzecz klasztoru na Pozogach.

Efektem tego był wykup serwitutów (czyli prawa gromad do pasienia na spornych częściach pastwiska) przez klasztor w Staniątkach, co w zasadzie zakończyło trwający wiele lat spór. Pozostała część Pozóg będąca wówczas własnością Węgrzc Wielkich, pozostaje w jej władaniu aż do dziś. Wydarta puszczy ogniem przez średniowiecznych przodków, wykorzystywana przez pokolenia Węgrzcan do pasienia koni i bydła, broniona sądownie przez większą część XIX wieku, obecnie – w 2019 roku – nadal stanowi mienie sołectwa Węgrzce Wielkie.

Pozogi

Zdjęcie: Pozogi współcześnie.

Uwaga: Osoby posiadające: stare zdjęcia, dokumenty, wspomnienia, opowieści dotyczące przeszłości Węgrzc Wielkich i okolic oraz chcące podzielić się z nimi z czytelnikami bloga lub zachować dla potomnych, zachęcam do kontaktu z autorem.

Główne źródła:
Teki Schneidra, AN w Krakowie, nr. inw. TSch 1504
Archiwum Lwowskie, fondy 19,20,146
Archiwum Benedyktynek w Staniątkach, nr.inw. 578, 583
„Wieś galicyjska 1772 – 1914 – stagnacja czy rozwój?” Krzysztof Ślusarek, Rocznik Łódzki, 2017

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s